Tomasz Dec - patron Fundacji

Urodzony 1 listopada 1951 roku w Dębicy, zmarł 25 kwietnia 2001 roku w Krakowie.
W roku 1975 ukończył Medyczne Studium Zawodowe, Wydział Pracowników Socjalnych.
Szpital Neuropsychiatryczny (obecnie Szpital Specjalistyczny) im. dr J. Babińskiego w Krakowie był jego pierwszym i jedynym miejscem pracy. Na początku został zatrudniony w dziale kadr; potem pracował na oddziale ogólnopsychiatrycznym 7A jako pracownik socjalny. Od 1978 roku współpracował także z Oddziałem Dziennym przy ul. Limanowskiego – pierwszym tego typu w Krakowie. W ramach tej współpracy współorganizował i uczestniczył w licznych turnusach leczniczo-rehabilitacyjnych oraz w plenerach malarskich dla pacjentów Szpitala Babińskiego, w tym pacjentów Oddziału Dziennego.

Od 1985 r. zarządzał jednostką o nazwie Gospodarstwo Pomocnicze, w skład którego wchodziły drukarnia, introligatornia, piekarnia, tapicernia, pracownia tkacka, warsztat fryzjerski. W gospodarstwie pracowali także pacjenci, dla których była to forma aktywizacji zwana dziś ergoterapią – terapią przez pracę. Część wypracowanych przez Gospodarstwo pieniędzy była przeznaczana na drugie śniadanie dla pacjentów oraz ich wyjścia do kina, teatru, na wystawy. Gospodarstwo pomocnicze kierowane przez Tomasza Deca koordynowało także współpracę Szpitala Babińskiego z krakowską firmą Miraculum. Pacjenci w ramach ergoterapii na oddziałach, pod nadzorem terapeutów, zajmowali się pakowaniem kosmetyków kolorowych za co otrzymywali wynagrodzenie.

W 1996 roku Tomasz Dec przejął nadzór nad podupadającym Ogrodem (zespół szklarni, sad i pola uprawne). Zreorganizował pracę w Ogrodzie, szczególny nacisk kładąc na zapewnienie ergoterapii dla jak największej liczby pacjentów. Na miarę ówczesnych, raczej skromnych możliwości finansowych starał się przywrócić Ogród do dawnej świetności. W 1999 r. został mianowany kierownikiem Działu Działalności Gospodarczej Szpitala Babińskiego, który zastąpił Gospodarstwo Pomocnicze.
Tomasz Dec był postacią znaną wszystkim pracownikom i pacjentom Szpitala Babińskiego oraz mieszkańcom przyszpitalnego osiedla. Niezwykle szczery, bezpośredni, czasem rubaszny w sposobie bycia i rozmowy, pełen był uroku osobistego. Tryskał niespożytą energią i wszystko lubił szybko załatwiać; tego też oczekiwał od współpracowników. Powierzone zadania realizował z rozmachem; z różnych źródeł, niemal z powietrza chłonął wiedzę o nieznanych sobie wcześniej obszarach. Miał wrodzony zmysł dyplomatyczny i wiele życiowego sprytu. W epoce, gdy dramatem było zaopatrzenie się w podstawowe produkty, był mistrzem w ich zdobywaniu i w negocjowaniu cen. Wiecznie w biegu, a raczej wiecznie w samochodzie – prywatnym polonezie, potem toyocie albo w służbowym bordowym busie, w trakcie załatwiania, kupowania, sprawdzania, dowożenia, we wszystkich miejscach naraz, potrafił jednak zatrzymać się na chwilę, żeby porozmawiać, wypytać albo umówić się „za 5 minut” na ławeczce przy piekarni.

Był bardzo otwarty i wrażliwy na pacjentów Szpitala – lubił ludzi chorych psychicznie i pomagał im nie licząc się ze swoim prywatnym czasem czy pieniędzmi. Dla pacjentów zawsze był w stanie wygospodarować trochę czasu i wiele cierpliwości. Wyszukiwał tych najbardziej zaniedbanych, rozmawiał z nimi o wszystkim, częstował ich słodyczami, papierosami, kupował ubrania. Namawiał do podejmowania aktywności czy to w introligatorni czy w ogrodzie czy w parku. Potrafił zdobyć fundusze na świąteczne paczki – nagrody dla pracujących pacjentów. Systematycznie organizował wyjścia do miasta, zwłaszcza dla pacjentów pracujących w Gospodarstwie i w Ogrodzie. Zawoził całą grupę do teatru, a po spektaklu zabierał ich do cukierni lub do jadłodajni.

30 lat temu, gdy oficjalnie nie mówiło się jeszcze o reintegracji osób chorych psychicznie, gdy piętno choroby było hańbiące a rzeczywistość szpitalna dość ponura; w czasach gdy nie było dotacji, projektów z funduszy unijnych a środki na nowe pomysły trzeba było dosłownie wyżebrać, Tomasz Dec realizował model aktywizacji społecznej i zawodowej. Robił to instynktownie, z potrzeby serca, z wewnętrznego przymusu działania na rzecz ludzi słabych, wrażliwych, którzy nie potrafią się upomnieć o swoje prawo do normalnego życia.